Janusz Palikot jest bez wątpienia polityczną gwiazdą ostatnich dni. Chyba wszyscy politycy i komentatorzy wyrazili już w tym tygodniu swoje zdanie na temat posła PO. Dziwi mnie, że prawie nikt nie traktuje Palikota poważnie. Jedni widzą w nim chamskiego idiotę, inni błazna. Nieliczni dostrzegają w działaniach Palikota poparty sondażami marketing polityczny. Mało kto jednak zastanawia się na poważnie nad słowami szefa lubelskiej PO.  Moim zdaniem niesłusznie.

Palikot poza doraźnymi zaczepkami takimi jak świńska głowa dla prezesa PZPN-u czy ,,prostytuowanie'' się Gęsickiej porusza tematy ważne dla naszej demokracji. Takim ważnym tematem było pytanie o prawo do wiedzy na temat zdrowia najważniejszych osób w państwie. Równie ważnym  tematem jest życie osobiste czołowych polityków. W takim kontekście odbieram temat rzekomego homoseksualizmu Jarosława Kaczyńskiego.

Dla mnie jako człowieka preferencje seksualne Jarosława Kaczyńskiego nie mają żadnego znaczenia, natomiast dla mnie jako obywatela mają. Nie chodzi o to, że gej jest gorszym kandydatem na stanowisko premiera czy prezydenta ale o to, że jako obywatel mam prawo wiedzieć czy dany polityk jest gejem czy nie.

Jeżeli zgadzamy się na lustrację aby uniknąć sytuacji gdy jakiś polityk jest szantażowany przez kogoś, kto odkryje jego ,,sekret'' z młodości, to powinniśmy się zgodzić co do tego, ze polityk nie ma prawa do tajemnic w życiu osobistym. W szczególności do tajemnic wstydliwych. Bo każda taka tajemnica niesie za sobą ryzyko szantażu. Przecież, gdyby się okazało, że Jarosław Kaczyński jest homoseksualistą to oznaczałoby koniec jego politycznej kariery.

Brzydzi mnie grzebanie w ludzkich życiorysach, ale w tym przypadku jest to konieczne dla naszego wspólnego dobra. Oczywiście nie oczekuję, że szef PiS-u zwoła konferencję prasową na której ogłosi swoje preferencje seksualne. Ale przecież na łamach jakiejś gazety mógłby wspominać swoją młodość pokazując ludzką twarz i napomykając niby przy okazji o jakichś szkolnych miłościach etc. Nie reagując na chamskie zaczepki rozwiał by wątpliwości. A jeśli Jarosław Kaczyński ma coś do ukrycia, to wyciągnięcie tego na światło dzienne jest zadaniem prasy brukowej.

Co do Palikota to wydaje się, że on po prostu realizuje strategię marketingową PO. Czy można sobie wyobrazić lepszą odpowiedź na konferencję PiS o wykorzystaniu środków unijnych? Z jednej strony PO stanowczo ukarała Palikota broniąc standardów życia politycznego a z drugiej wszyscy się dowiedzieli, że pani Gęsicka mijała się z prawdą. Nawet Ci którzy o konferencji PiS-u nie słyszeli. No i przy okazji wycofano go bez głośnego rozliczania z komisji Przyjazne państwo, o co być może w tym wszystkim chodziło.